Bydgoskie złomowiska: historia tysięcy podróży

Bydgoskie złomowiska: historia tysięcy podróży

2 września, 2017 Motoryzacja 0

Kilka dni temu okazało się, że moje wysłużone autko nie chciało rano odpalić i zabrać mnie do pracy. Po wizycie mechanika okazało się, że poszła uszczelka pod głowicą i naprawa tego jest w ogóle nie opłacalna w tym wypadku. Oczywiście usłyszałem, żebym się udał z autem na złom.

Dwa sposoby legalnego pozbycia się starego samochodu 

złomowanie samochodu bydgoszczOdkąd przeprowadziłem się do Bydgoszczy, regularnie coś wymieniałem w moim samochodzie. To filtry, to pasek rozrządu, to klocki hamulcowe, ale te drobne zmiany właściwie przedłużały tylko agonię auta, a ja to wiedziałem. Widziałem rdzę na masce i powoli zacząłem rozglądać się po bydgoskich złomowiskach. Zazwyczaj wycena złomowanego auta jest darmowa, więc zacząłem pytać. Póki jednak auto jeździło nie robiłem nic. Czekałem, aż któregoś dnia, który właśnie nadszedł, po prostu nie będzie się opłacało wymieniać kolejnej części. Miałem dwa sposoby legalnego pozbycia się auta. Albo złomowanie, albo sprzedaż. Nie ma co się oszukiwać by ktoś kupił by to auto. Mógłby, faktycznie, ale wtedy byłoby coś naprawdę podejrzane, bo po co kupować coś co nie jeździ, a naprawa przewyższa wartość auta? Poczytałem trochę w Internecie o złomowaniu, a chwilę potem będąc już pewnym szukałem złomowanie samochodu bydgoszcz. W wynikach znalazłem szrot, w którym wcześniej byłem i zadzwoniłem przedstawiając sytuację. Po auto musiała przyjechać laweta, wyjścia nie było. Zmniejszyło to trochę wartość złomowanego pojazdu, ale miałem w końcu święty spokój. Oddałem tablicę, kartę, dowód; przy mnie zważono samochód, a ja za chwilę otrzymałem gotówkę.

W pewnym sensie poczułem ulgę. Miałem wrażenie, że ratowałem już ten pojazd trochę na oślep i bez sensu. Czasem tak jest, gdy szkoda nam starego i boimy się nowego. W końcu jednak postawiony pod ścianą nabyłem nowe auto i jestem z tego bardzo zadowolony!